PAN-EROTYZM PANIEN Z WILKA

Panny 6

Eros i tanatos to dwie najpotężniejsze biologiczne siły, przeciwstawne i nierozłączne – przez to tragiczne. Jeśli nie uda nam się ich zintegrować – pisane nam nieszczęście, jeśli pogodzimy się z ich współistnieniem – też jesteśmy nieszczęśliwi – tyle, że bardziej świadomie…

Panny z Wilka – to drugie po niespełna roku (120 dniach Sodomy), czytanie w reżyserii Oskara Sadowskiego w Teatrze Polskim we Wrocławiu (5.10.2015); kolejne bardzo interesujące czytanie młodego reżysera zaskakujące twórczą dojrzałością i warsztatową sprawnością, dzięki której otrzymujemy niemal gotowy spektakl – bardzo ciekawą adaptację opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza, znacznie poszerzającą granice dotychczasowych interpretacji.

Wyczuwalna jest w scenicznej realizacji reżyserska gotowość do wzmocnienia wielu istotnych wątków nowatorskiej prozy Iwaszkiewicza powstałej w 1932 roku – w niedalekim sąsiedztwie W poszukiwaniu straconego czasu Marcela Prousta (1913/1927) i Czarodziejskiej góry Thomasa Manna (1924): paradoksów ludzkiej natury i zachowań, nieprawdopodobnej równoległości sytuacyjno-psychologicznej, erotycznych deklinacji, dziwnych analogii, kalejdoskopu płci, zaskakujących połączeń ciał i dusz, życia i śmierci, wzniosłego i groteskowego – podkręconych parokrotnie w scenicznej adaptacji śmiechem z puszki!

W czytaniu Iwaszkiewicza przez Oskara Sadowskiego analogie pomiędzy tymi dziełami okazują się na tyle znaczące, że już poprzez zaproponowane dyskretne przemodelowanie narracji opowiadania można zobaczyć w Pannach tyleż fizyczną podróż inicjacyjną Wiktora Rubena do dworku w Wilku (powrót po piętnastu latach do rodzinnego domu sześciu ładnych i przyjemnych sióstr), co historię, która zadziać mogła się w obudzonej kryzysem psychice i ciele prawie czterdziestoletniego bohatera (reprezentacje różnych jej psychicznych aspektów) albo okazać się zmysłowym, pełnym erotycznego napięcia snem mężczyzny,w którym rozpływają się granice tożsamości – również, ale nie wyłącznie – płciowej:
Poza tym stawało się tak, jakby zawiasy wszystkich drzwi, zwory wszystkich ścian rozluźniły się i nic nie miało granic.

Wykreowaniu tego wzmożonego – erotycznego, emocjonalnego, duchowego i intelektualnego stanu sprzyja w opowiadaniu czerwcowy upał, który prócz swojej oślepiająco jasnej,zmysłowej natury – miewa również mroczną stronę, jak choćby tę, o której w filmowych Upałach (Dog days) mówi Urlich Seidl.

Bez wątpienia upał gra również w czytaniu/spektaklu Sadowskiego główną rolę, to on wyzwala uśpiony pierwiastek erotyczny ze wszystkich zakamarków Wilka i jego mieszkańców.
Bohaterki opowiadania poznajemy, gdy wylegują się na leżakach w dusznym, leniwym gorącu: (Kazię) Halinę Rasiakównę, (Julcię) Ewę Skibińską , (Jolę) Ewelinę Żak, (Zosię) Martę Ziębę oraz (Tunię) Maję Pankiewicz oraz Teresę Sawicką w roli Matki.

Panny 5

Panny 33

Panny 7

Panny 102

Panny 103

Panny 10

Pozorną Arkadię burzy pojawienie się nieoczekiwanego gościa – to częsta prawidłowość i fundamentalna zasada wielu istotnych narracji– wystarczy wspomnieć Teoremat  Piera Paoli Pasoliniego.Niezbędny element w psychologicznym rozwoju bohaterów. The Identity Formation Process, jak określiłby to kanadyjski psycholog – James Marcia , definiując tym pojęciem tożsamość jako wewnętrzną, skonstruowaną przez samego siebie, dynamiczną organizację popędów, zdolności, przekonań i historii życia jednostki.

O tym, jaki status tożsamości osiągamy decyduje przede wszystkim eksploracja: aktywne poszukiwanie, eksperymentowanie, testowanie, sprawdzanie relacji . To etap niezbędny do uzyskania tożsamości dojrzałej, świadomej wewnętrznych konfliktów, dającej ostatecznie przyzwolenie niemożności żadnego osiągnięcia.

Iwaszkiewicz nazywa ten proces w Pannach z Wilka moratorium erotycznym, w czytaniu Oskara Sadowskiego doskonale realizowanym przez Andrzej Szeremetę w roli Wiktora, który niby od niechcenia, mimo woli, jak gdyby w gorączce ociężały, przekracza kolejne granice poznania i doznania – myśli i ciała.

Panny 22

O tym, że to proces totalny, w który zaangażowane jest każde włókno ciała, każda myśl i wszystkie emocje – świadczy niezwykle zmysłowa synteza słów, obrazów i muzyki Macieja Kuśnierza i Szymona Maliszewskiego: niepokojącej mieszanki naturalnych i syntetycznych dźwięków, równoprawnych wobec wypowiadanych przez aktorów i narratora kwestii.

Fenomenalnie zmiksowane brzmienia mają częstotliwość tonów, na którą żaden neuron nie może zostać obojętny – raz są one głaskane odgłosami natury, raz pobudzane syntetycznym brzmieniem i dudnieniem – jakby umysł zalał gwałtowny rzut dopaminy. Zmiany częstotliwości – jak księżycowy przypływ i odpływ – wpływają na stan naszej świadomości, na podobieństwo – Out-of-Body Experience. Cykliczność i tonalne nawroty potrafią wywołać wręcz transowe odczucia pobudzające inne zmysły: smaku, zapachu, dotyku. Totalna integracja.Genialna synestezja.

Panny 44

W ten sposób świadomość bohaterów (ale i widzów(!) zostaje przeprowadzona przez szereg nieuświadomionych stanów zanim przeistoczy się w samoświadomość umysłu i ciała.

To najczęściej długi proces. Głównemu bohaterowi Iwaszkiewicza zajął piętnaście lat. To co obserwujemy, czego sami jesteśmy świadkami na scenie – to jest już moment bolesnego olśnienia. Żeby współuczestniczyć w tym akcie, widzowie zaraz na początku musieli symbolicznie wkroczyć na tę samą, co Wiktor, drogę, niekończącą się autostradę, wyświetlaną na ekranie videoclipem Davida Lyncha - I’m waiting here.

Panny 1

Parokrotnie jeszcze materiał video autorstwa Katarzyny Borelowskiej i Oskara Sadowskiego będzie potęgował wrażeniowość scenicznej lektury. Tak rzecz się ma na przykład z fragmentem opowiadania opisującym jedną z najintensywniejszych, erotycznych popołudniowych drzemek Wiktora.
Sama narracja jest nieprawdopodobnie podniecająca – panseksualna . Erotyzm wykracza bowiem poza konkretny obiekt, poza konkretną płeć – co zaskakująco prostymi a zmysłowymi efektami udało się twórcom video uzyskać w obrazie pływającego, zjawiskowo pięknego(!), długowłosego, nagiego mężczyzny. W nagłych rozbłyskach, kalejdoskopowych nałożeniach, prześwietleniach, wodnych odbiciach ciała – raz można dopatrzeć się kształtów chromosomów płciowych albo skrzydeł anioła.

Panny 66

Kiedy oglądam tę scenę – same szepczą mi się słowa ze Zwiastowania Rilkego:
Anioły pragną siebie tak,/ próżno ku sobie prąc./Jeszcze nie było w niebie tak/ rojno od tajnych żądz/.
Bo przecież w sferze czystych idei dziewictwo paradoksalnie nie jest atrybutem kobiecości a męskości:
Kobiecość z istoty rzeczy nigdy nie jest dziewicza – jest zawsze wtajemniczona. Inicjacja to akt, który ma zawsze za sobą. Natomiast pierwiastek męski, wydziedziczony z krwi – periodu, defloracji, wydawania na świat – nie tylko, że   j e s t  dziewiczy, po prostu  n i e  m o ż e   nie   b y ć. Męskość z natury rzeczy jest wiecznie niedoświadczona i zawsze
p r z e d  inicjacją.

Ta myśl Antoniego Libery z Pieśni Wodnika i Panny natrętnie powraca do mnie co jakiś czas. Tym razem poprzez prozę Iwaszkiewicza i czytany spektakl Oskara Sadowskiego.

Wywód ów, o wiecznym uczestnictwie w rytuale inicjacyjnym – acz bez spełnienia, o niemym zmaganiu się z płciowością ( metafizyczna perwersja), zmaganiu stanowiącym kombinację tyleż przyjemności, co bólu (filozoficzny burdel?) – poetycko tłumaczy obraz permanentnie nienasyconych aniołów – personalistów – w poezji Rilkego będących zawsze wcieleniem męskiej dziewiczości.

W pewnym sensie tę myśl dopełnia kolejne video z Eweliną Żak w roli fachowo wykształconej w miłosnej sztuce Joli. Niespokojny, konwulsyjny erotyzm, związany jest najpewniej z intensywnym wchłanianiem prymitywnych impulsów Wiktora.
Szczególnie jednak niepokoi wzrok kochanki, bielmo na jej oku. Jakby w zaskakującej odpowiedzi na narrację samego Iwaszkiewicza: Letnia noc nie pachniała tak nigdy piołunem, a przy tym nigdy tak nie żegnał życia czynnego, młodości. Rzeczywiście noc była bardzo piękna i nagle w swej białości i przepaścistości wydała się Wiktorowi tym samym dniem, który minął, biały.

Panny 77

W erotycznej prezentacji bohaterów najbardziej jednak perwersyjna wydaje się ich samotność, jakaś dręcząca samo-istność, bolesne odseparowanie czujących niekompletność bytów.
Samotność dotyczy zarówno sfer najbardziej intymnych, ale i zwyczajnie potocznych.

Reżyser czytania/spektaklu bardzo ciekawie rozwiązał ten problem scenograficzne.
Prostymi,minimalistycznymi środkami – z ogromnym plastycznym wyczuciem koloru i światła – uzyskał charakterystyczną atmosferę Wilka . Doskonale wiedział z lektury Iwaszkiewicza, że:
Aby to „wszystko” zrozumieć, należy sobie uprzytomnić topografię i zwyczaje dworu w Wilku. Przede wszystkim panny doroślejąc nabierały manii, że każda musi mieć osobny pokój
Sześć prostokątnych pól w odmiennych pastelowych kolorach stanowiło sześć odseparowanych intymnych przestrzeni dworu. Stół – mebel wspólny,ustawiony był centralnie, w taki sposób, że swoimi fragmentami przynależał do każdego pokoju z osobna. Stół – medium.Centrum w przestrzeni symultanicznej.

Panny 88
Piękne zdjęcia ze spektaklu Natalii Kabanow to ważna pamiątka tamtego spotkania i doznań. Jeśli dodać do tego niezwykłej urody zwiastuny – teaser ( niby ożywione obrazy Vermeera) i trailer również w reżyserii Oskara Sadowskiego – widać jak ogromna wrażliwość twórcy Panien - plastyczna czułość i uważność wobec przedmiotu i jego relacji z człowiekiem oraz miejscem w przestrzeni naszego mikroświata – stanowi o ogromnej sile scenicznych obrazów i przeżyć. Czyni z tych przestrzeni nasze Czarodziejskie Góry – miejsca inicjacji i przemienienia. Asocjacyjność zjawisk i ludzi, życia, śmierci i tworzenia genialnie została uzyskana w spektaklu wraz z wejściem zjawiskowego Szymona Maliszewskiego, bas-barytonowego śpiewaka (rocznik 1992!) Tenże – w czerwcu tego roku debiutował na Festiwalu Malta w Poznaniu rolą Joachima w prawykonaniu opery Czarodziejska Góra Pawła Mykietyna.

Panny 99

Za sprawą takich scenicznych, śmiałych rozwiązań teksty zaczynają ze sobą dialogować. Sacrum i profanum. Czarodziejska góra i Leon Zawodowiec. W poszukiwaniu straconego czasu i Mulholland Drive. Czas zapętlony. Continuum myśli. Linkowanie sensów.Względność czasoprzestrzeni.

Panny 100

Zupełnie nieprawdopodobne uczucie dla widza, który ostatnio oglądał na przykład  Francuzów w reż. Krzysztofa Warlikowskiego. Zaskakujące powinowactwo tematów i sposobów prowadzenia narracji utwierdza w przekonaniu, że sprawy Panien z Wilka wciąż są dla nas arcyważne – dopóki żyjemy i kochamy. Choćby zawsze nieszczęśliwie:Wiktor wiedział, raz na zawsze wiedział teraz, że wszystkie rzeczy tak, jak istnieją naprawdę, są nieosiągalne. Że musi stać sam nad brzegiem białego morza, a morze podejdzie stopniowo i zabierze go, i nic za nim nie pójdzie.

p.s…. i jeszcze jedno – miłość to choroba śmiertelna i nie wyleczy nas żaden lekarz – demiurg, nawet obdarzony tak nieograniczoną mocą twórczą i wyobraźnią jak sam reżyser – Monsieur Oskar Sadowski – który niby Tarantino pojawia się na moment w finalnej scenie w roli doktora.
Próbuje dyrygować pociągiem… (głośne oklaski z puszki, proszę!).

Panny 3

Panny 200I jeszcze raz!!!

 

Magdalena Chlasta-Dzięciołowska

 

Data wydarzenia:

05.10.2015, godz. 19:00

Miejsce:

Scena im. Jerzego Grzegorzewskiego

Jarosław Iwaszkiewicz – Panny z Wilka

adaptacja, reżyseria i wideo – Oskar Sadowski

wideo i kostiumy – Katarzyna Borelowska

muzyka – Maciej Kuśnierz i Szymon Maliszewski

asystentka reżysera – Alicja Szumańska

producent – Katarzyna Majewska

obsada: Halina Rasiakówna, Teresa Sawicka, Ewa Skibińska, Marta Zięba, Adam Szczyszczaj, Andrzej Szeremeta
gościnnie: Maja Pankiewicz, Ewelina Żak, Szymon Maliszewski, Mateusz Przemysław Niewiara

Share Button

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>