NIEBEZPIECZNY SPEKTAKL – czyli KLINIKEN/miłość jest zimniejsza niż śmierć

ALTER EGO1…czy teatr wchodząc w niewygodne rejony jest niebezpieczny, czy raczej inspirujący; czy teatr może być miejscem, gdzie testuje się – w miarę jednak bezpiecznych warunkach(!) najtrudniejsze tematy -
z prawem do samobójstwa włącznie – i czy może być tak, że pewne zachowania z definicji zostają uznane za chore – i co znaczy, że powinny być zdrowe …

Te i podobne pytania zadaliśmy sobie na spotkaniu The Right to Art – z  twórcami spektaklu Kliniken/Miłość jest zimniejsza niż śmierć… – z całym kolektywem artystycznym  IP Group – oraz psychoterapeutami Pracowni Alter Ego i psychiatrami Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej.

Chodziło przede wszystkim o to, żeby skonfrontować ze sobą te dwa światy i sprawdzić – na ile sztuka jest w stanie z nimi dialogować. Innymi słowy – czym jest wypadkowa tego artystycznego i medycznego zderzenia!
JAK PRZEMIANY W SPOSOBIE MYŚLENIA WYMUSZAJĄ PRZEMIANY W SPOSOBIE TWORZENIA?- rzecz o stanie współczesnej świadomości i nowoczesnym teatrze jednocześnie!

ALTER EGO 4

 

ALTER EGO 5 ALTER EGO1 ALTER EGO3 ALTER EGO 2 ALTER EGO 4

 KLINIKEN / miłość jest zimniejsza niż śmierć na podstawie Kliniki Larsa Noréna i Traumgruppe Anki Herbut w reżyserii Łukasza Twarkowskiego (prapremiera 29 września 2012 we wrocławskim Teatrze Polskim) bez wątpienia nie jest „pièce bien faite”.Już mrocznie złożonym, gęstym semantycznie tytułem daje prowokujący sygnał, że nie będzie łatwo – ale jak mawia Krystian Lupa, „teatr być może musi coś w życiu utrudnić (rzucić pod nogi jakiś problem, pokazać konflikt, ale w ten sposób, żeby widz się zbyt łatwo z niego nie wywikłał. Rejterada z duchowych kłopotów nie prowadzi do niczego dobrego)”. Jedno jest pewne – osiemnastowiecznego saloniku ze zgrabną, a więc fałszywą, intrygą nie będzie. Jedynie klinika i miłość zimniejsza niż śmierć.

Twórcy spektaklu – Anka Herbut i Łukasz Twarkowski – wyrazili przez spektakl bardzo istotny przekaz: w każdym związku dwojga ludzi, nawet najbardziej intymnym, pojawia się przemoc i agresja, która później przenosi się na całe społeczeństwo, zatem społeczeństwo powstaje w układzie dwójkowym, którego spoiwem jest przemoc. Innymi słowy – co w mikroskali możemy oglądać pomiędzy dwójką najbliższych sobie osób – w makroskali widzimy potem w społeczeństwie: „Ten, kto kocha albo kocha bardziej, komu bardziej zależy na miłości lub na związku, przegrywa. Chodzi o to, że ten, kto kocha mniej, ma władzę. (…) I dlatego to zazwyczaj staje się po prostu brzydkie. Ciężko mi wyobrazić sobie jakikolwiek związek między ludźmi, który mógłbym nazwać pięknym” (Fassbinder). Zresztą nie o piękno w życiu chodzi, ale o chaos – jako drogę do zmian i rozwoju. „Bez chaosu spoczęlibyśmy na laurach. Ilekroć budujemy ład, tworzymy kłamstwo” (Lupa).

Kliniken radykalnie kwestionuje też społeczny pęd do określania, co jest normą, a co chorobą, do zrównania wszystkich z powszechnie obowiązującą matrycą, odwracają Norénowską relację. Przestrzeń kliniki przestaje być oddziałem zamkniętym, staje się enklawą wolności, strefą własnej autonomii – wyspą TSA (Tymczasowej Strefy Autonomii). „Normalni są najgorsi. Normalni są najbardziej nienormalni…” – puentuje w Kliniken Lars Norén. A ja za Lupą muszę zadać to pytanie: „Czy jest to idea teatru, czy idea życia… w gruncie rzeczy nie wiadomo…”

Przyczyn przemocy należy bowiem szukać szerzej: w opresyjnym kontekście społeczno-ekonomicznym. To system (polityka, prawo, edukacja, tradycyjna psychiatria hołubiąca chorobę) decyduje o wykluczeniu jednostek z życia, lokuje ich w undergroundzie, diagnozuje psychikę – gdy tymczasem nie ma czegoś takiego jak choroba psychiczna, jest tylko życie, prawda, że dość ciężkie, z którym trzeba sobie radzić (filozofia antypsychiatryczna Thomasa Szasza)…

(ciąg dalszy:http://www.teatrpolski.wroc.pl/media-o-nas/recenzje/normalni-sa-najgorsi

 

Po spotkaniu,w odpowiedzi na dyskutowane kwestie o terapii przemocą -  powstał tekst Jacka Mądrego, psychologa oraz psychoterapeuty psychoanalitycznego.

Jacek Mądry 1

Oto fragment tekstu Jacka Mądrego  (całość w zakładce: Artykuły)

Terapia przemocą.Zwrot ten w spektaklu pada kilka razy. W zawodzie terapeuty przyzwyczajamy się do myśli, że terapia służy dobru pacjenta. Leczy go. Z góry, poniekąd z automatu, zakładamy, że to, co pacjentowi mówimy, robimy jest dla niego dobre. Uważamy, że przynosimy ulgę w cierpieniu, więc nie możemy sobie wyobrazić, że leczenie może wiązać się z przemocą. Tym bardziej – może nie tylko nas – razi ten zwrot wypowiadany kilka razy. Jest niewygodny. Tkwi, uwiera, swędzi i irytuje. Jak można przemocą leczyć? No, jak? Swędzi i nie daje spokoju, bo trudno jest się przyznać przed samym sobą, że w założeniu, że robi się coś dla dobra czyjegoś, samo w sobie jest przesycone przemocą i terrorem – terrorem dobroci. Terrorem, w którym pacjent ma odbijać naszą wspaniałomyślność.(…)

Terror miłości, która nie pozwala na bunt, przemoc i nienawiść jest klatką, w której podmiot jest sprowadzony do roli lustra odbijającego wspaniałość, tego, który go kocha. Lecz ten, który kocha, kocha w podmiocie jedynie to, co stanowi jego własne odbicie. Klatka tak skonstruowana skutecznie morduje jakąkolwiek autentyczność w innym, który ma być sprowadzony do roli potwierdzania wspaniałomyślności kochającego. Dziecko musi być świadectwem ogromnej miłości rodziców. Pacjent, ma świecić przykładem i być potwierdzeniem skuteczności terapeuty. Inaczej być nie może.

Taki stan rzeczy konstruuje więzienie ideału zarówno dla kochającego i tego, który jest kochany. Idealne dziecko, żeby zaistnieć musi znienawidzić rodziców jak i również rodzice muszą znienawidzić dziecko, za to, że muszą być dla niego nieskazitelnym opiekunem.

Lęk, że nienawiść, którą czujemy zniszczy na zawsze kogoś kogo kochamy, jest być może jednym z głównych lęków współczesnego człowieka. Nie móc nienawidzić, to tortura. Wtedy istnieje przymus kochania, który jest nieznośny, dusi i nie pozwala na nic więcej poza nienawiścią, z której przebudzić się nie można i której żywić nie wolno. Nienawiść wtedy niszczy wszystko, pozostawia nas w pustce i bezcelowości, czyniąc z nas postacie bohaterów Kliniken, którzy są jak krzyk uwięziony w lustrze.

(…)

Share Button

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>